Pokoje na Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

1670 r. ziemia pucka

28 lipiec 2012r.

Król nie zapomniał także o samym mieście Pucku wiernie stojącym przy majestacie. 10 września 1657 r. nadał mu 30 łanów — zabranych poprzednio przez starostów pod różnymi pozorami, przywrócił też prawo połowu w morzu i zatoce dużym niewodem i małymi sieciami oraz prawo handlu rybami, w tym łososiami. W dokumencie tym podkreślał specjalnie, że czyni te wszystkie nadania w uznaniu zasług miasta i za jego wierność Rzeczypospolitej. Trzeba tu podkreślić, że Puck jako jedyne miasto pomorskie, nie licząc potężnego Gdańska, nie poddał się Szwedom. Mogli więc mieszkańcy być dumni ze swojej postawy i słusznie mogli liczyć na wspaniałomyślność królewską, czyli na nagrodę. Skutki wojny były dla ziemi puckiej fatalne, w cztery lata po jej zakończeniu przeprowadzona lustracja królewszczyzn wykazała ogromne zniszczenia. Straty w budynkach, inwentarzu żywym, sprzętach, narzędziach są nieuchwytne, bo nie były notowane. Starannie natomiast spisano ubytki ludnościowe. Tablica 1 uzmysławia je bardzo sugestywnie, ale nie obejmuje wszystkich wsi. Tabela przedstawia straty tylko wśród gburów, czyli zamożnych chłopów, pomija natomiast podobnie jak i lustracja inne kategorie chłopów. Termin gbur oznaczał chłopa określanego na innych terenach Polski jak pełnorolny kmieć. Gburzy mogli być pańszczyźniani (zwani w źródłach szarwarkowymi), odrabiający robociznę za po-pomocą sprzężaju (inwentarza pociągowego), albo czynszowi, płacący przede wszystkim rentę pieniężną oraz pewne stosunkowo niewielkie świadczenia w odrobkach (do 12 dni w roku) i naturaliach. Przeciętnie chłopi-gburzy w jednej wsi mieli mniej więcej taki sam nadział ziemi, wynoszący powyżej 1 łana (łan = 16,8 ha), ale zdarzali się tacy, którzy uprawiali nawet cztery. Chłopi, którzy nie mogli odrabiać pańszczyzny sprzeżajnej, bo nie mogli na swoich nadziałach utrzymać inwentarza pociągowego, nazywani byli ogrodnikami w Prusach Królewskich, a zagrodnikami na pozostałych ziemiach Korony. Gbur po stracie inwentarza "spadał" z gospodarstwa i zostawał ogrodnikiem odrabiającym pańszczyznę pieszą. Gbur mógł odzyskać swoje stanowisko w społeczności wiejskiej, jeśli dorobił się inwentarza pociągowego. Wszystkich strat nie możemy składać tylko na karb działań wojennych. Na przykład już po wojnie w nocy z 14 na 15 kwietnia 1664 r. spalił się folwark i wieś Mrzezino z całym żywym i martwym inwentarzem. W płomieniach zginęły także dwie czternastoletnie dziewczynki. O pożarach mamy daleko więcej wzmianek. Trawiły one często dobytek nie tylko w XVII stuleciu, ale i w XVI i XVIII. Słomiane lub trzcinowe strzechy płonęły za lada iskrą. Dlatego też we wszystkich ustawach wiejskich wymienia się kary za nieostrożne obchodzenie się z ogniem i przypomina przepisy przeciwpożarowe. Wojna pociągnęła za sobą niedożywienie, a to wywołało osłabienie biologiczne i w konsekwencji zmniejszoną odporność na choroby, a tym samym większą śmiertelność. Zniszczenia materialne i duży ubytek ludności zrodziły potrzebę zmiany dotychczasowej gospodarki. Po wojnach szczególnie wyraźnie dały znać o sobie wady systemu folwarczno-pańszczyźnianego: chłopi na pańskim pracowali niedbale, gdyż nie byli bezpośrednio zainteresowani wydajnością pracy na cudzym i za darmo. Nie można też było stosować żadnych ulepszeń, bo narzędzia mogłyby ulec zniszczeniu celowemu lub tylko przez niedbalstwo. Trzeba więc było dokonać jakichś zmian. Jedną ze stosowanych form było dawanie chłopom ziemi za czynsz, czyli rentę pieniężną. Proces przechodzenia na tę formę był w Prusach Królewskich zaawansowany już przed wojnami szwedzkimi, a w następstwie ich wyraźnie wzmógł się. Gdańszczanie, jako dzierżawcy, popierali tę formę, bo stosowali ją w swoich posiadłościach już od dawna i sprawdzili jej użyteczność i wartość. W 1664 r. spotykamy w starostwie puckim 61 rodzin gburskich odrabiających pańszczyznę, w czternaście lat później było ich tylko 35 mimo dużego przyrostu ludności. Pozostawienie we wsiach gburów szarwarkowych odbijało się na dochodowości starostwa, ponieważ utarł się zwyczaj, wywalczony właściwie przez chłopów, że gburzy odrabiający pańszczyznę otrzymywali od "zwierzchności" — feudała, zapomogę, czyli tzw. osad, zwany jeszcze inaczej załogą. Gdańszczanie dawali chłopom bez względu na wielkość gospodarstwa: 4 woły, 2 krowy, 4 świnie, 2 sztuki jałowizny, 4 konie, 2 wozy bose (nie mające okutych kół), 1 pług z 1 parą żelaz (lemieszy) zapasowych i inne urządzenia do niego, 4 zestawy uprzęży, okutą wagę żelazną z wicią, 1 siekierę, 2 pary wideł do nawozu i 2 pary wideł do siana, 2 kosy do trawy i 1 do przyrządzania sieczki z całym urządzeniem, czyli tak zwaną ladą i stalnicą. Wreszcie dostawali gospodarze także babkę i młotek do klepania kos. Inaczej mówiąc załoga stanowiła komplet inwentarza pociągowego i narzędzi niezbędnych do uprawy roli i sprzętu siana na co najmniej dwułanowe gospodarstwo. Dawano też gburom zboże na zasiew, a więc po 18 korcy żyta, 12 korcy owsa, 10 korcy jęczmienia, 3 korce jarego żyta i 1 korzec grochu. Przeliczając otrzymane zboże na miary dzisiejsze otrzymamy przeszło 1300 kg zbóż i przeszło 40 kg grochu; była to ilość wystarczająca do obsiania jednego łana przy stosowaniu systemu trójpolowego. Naturalnie chłopi mogli mieć — i na pewno posiadali — oprócz danego im przez administrację starostwa także własny inwentarz żywy i narzędzia. Zdarzało się, na przykład w dobrach żarnowieckich, że dawano chłopom nawet sprzęty kuchenne, chodziło bowiem o to, aby nie tylko zachować pańszczyzny sprzężajne, ale poprzez załogę ściągnąć nowych osadników na opustoszałe gospodarstwa. Szlachta zamożniejsza także stosowała załogę, cząstkowej nie było na to stać. Jeżeli chłop zubożał, postarzał się, albo nie chciał odrabiać nakazanych powinności, to odbierano mu załogę. Wracając do starostwa to trzeba powiedzieć, że pańszczyzny wzrosły dwukrotnie w stosunku do roku 1635. Opieszałość chłopów pańszczyźnianych przy jej wykonywaniu zmuszała administrację dóbr do zwiększania personelu nadzorującego roboty w polu oraz innego zajmującego się kontrolą całej gospodarki. W 1664 r. zarządzał w starostwie puckim burgrabia gdański, odpowiedzialny za całość gospodarki. Miał on do pomocy podstarościego prowentowego i pisarza oraz gospodynię, która prowadziła gospodarstwo kobiece, a przede wszystkim miała nadzór nad gospodarką nabiałową. W 1678 r. doszedł do nich jeszcze pisarz czuwający nad dochodami z młynów. Oprócz tego w każdym folwarku znajdował się tzw. urzędnik, czyli ekonom, odpowiedzialny za gospodarkę w tym majątku tak rolną, jak i hodowlaną.

ocena 4/5 (na podstawie 12 ocen)

Wybierz się na urlop do polskich, nadmorskich kurortów.
ziemia pucka, nad morzem, historia